4 sierpnia 2014

Kącik na letnie upały

Witajcie Kochani,
wiem, wiem, bywałam tu częściej, ale tak to jest , kiedy wraca się do życia zawodowego, zwłaszcza kiedy robi się to mimo trójki dzieci w domu. No cóż, zawsze ktoś lub coś na tym ucierpi. Tym razem cierpią moi wierni czytelnicy, bo niestety w natłoku obowiązków brakuje mi czasu na skonstruowanie jakiegoś sensownego posta. Już niedługo dzieciaki porozbiegają się do szkół, przedszkoli i żłobków i może wtedy będzie ździebko łatwiej.
Trochę mi wstyd przed Wami, bo mój ambitny plan publikowania przynajmniej jednego posta dziennie legł w gruzach, ale postaram się to jakoś Wam to zrekompensować. Kwiaty na obrazku dla wszystkich! :)
Jeszcze miesiąc temu wszyscy psioczyliśmy, że nasze lato jest kiepskie, a teraz wszyscy szukamy miejsc, gdzie można by się skryć choć przez chwilę. Dzisiaj pokażę Wam kilka ogrodowo-werandowych miejsc, gdzie byłoby przyjemnie nawet w największe upały. Tak więc, Kochani jeśli ktoś z Was właśnie urządza taki kącik w swoim domy, czy ogrodzie, to zapraszam do oglądania.

Co najlepiej sprawdza się na upały? Oczywiście cień, woda, kamień i towarzystwo roślin. A najlepiej kiedy mamy wszystko w jednym miejscu. :)


Weranda na upały






29 czerwca 2014

Uniwersalny pokój dla chłopca lub dziewczynki


Witajcie Kochani,
i wreszcie wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni.;) No może prawie wszyscy, bo najmłodsza sztuka została ze mną i niestety po przebojach z ospą, teraz zaczyna się ząbkowanie. Nie może być zbyt fajnie i mama nie może mieć przestojów w dostawaniu w kość. ;) Gdyby nie te ząbki, które dokuczają wszystkim domownikom od rana do wieczora, to czułabym się prawie jak na wakacjach.
W takich momentach jak te, kiedy dzieciaki wyjeżdżają na wieś zaczynam zazdrościć koleżankom, które posiadają tylko jedno dziecko - cisza, spokój, nie ma dzieci, można włączyć na luz, bo przecież w zasadzie nic nie muszę, bo jedno dziecko to prawie jakby wcale. ;)
Przysięgam, że w takich chwilach kompletnie nie rozumiem matek, które przy jednym dziecku ciągle są zarobione i nie wyrobione. Powtarzam Wam Kochani, jedno dziecko, to tak jakby nie mieć dzieci wcale. ;)
Kiedy nie ma dzieci w domu, można wreszcie dokonać pewnych zmian w ich pokoju, przejrzeć zabawki, dokonać czystek w szafach, a nawet co nieco przemeblować czy odmalować.
Podobno ostatnio ukazała się jakaś dyrektywa, żeby przemalować i w ogóle zmienić wystrój wnętrz miejsc, w których dzieci przebywają przez co najmniej kilka godzin dziennie. Chodzi przede wszystkim o przedszkola i żłobki, w których często wygląda jak...hmm..w zasadzie wcale nie wygląda, kupa obdrapanych mebli, mocne, jaskrawe kolory na ścianach, masa kolorowych zabawek, makatek, galerii itd. Ogólnie mówiąc, makabra. A głównie nadmiar intensywnych kolorów i wzorów jest podstawowym problemem w polskich przedszkolach, bo taki przesyt nie wpływa zbyt dobrze na rozwój dzieci. Dzieci przebywając zbyt długo w takich pomieszczeniach stają się rozdrażnione, agresywne i mają problemy z koncentracją.
Ja również jestem zwolenniczką stonowanych kolorów w pokoju dziecięcym, albo przynajmniej ograniczenia ilości tych bardziej intensywnych barw.
Z racji posiadania dwójki dzieci płci mieszanej, postanowiłam dzisiaj pokazać Wam kilka pokojów, które śmiało sprawdziłyby się kolorystycznie i dla chłopca i dla dziewczynki i zdecydowanie nie są to wyzywające kolorystycznie aranżacje.



Spokojnie, chociaż kolorowo.
Pomimo fioletów i zgaszonych różów pokój ten sprawdziłby się i dla chłopca i dla dziewczynki.



9 czerwca 2014

Szczypta cytrusów, czyli pokój w kolorze pomarańczowym

Witajcie Kochani,
i nastały nam upały. Hihi, nawet mi się zrymowało. Jak jak kocham taką letnia pogodę. To najcudowniejszy czas dla mnie, pomimo wszelkich niedogodności związanych z lejącym się z nieba żarem. Kocham, kocham, kocham lato! Do astronomicznego lata co prawda jeszcze nam kilka dni brakuje, ale co tam, skoro w powietrzu jak nic czuć letnią bryzę. Rano otwarłam balkon, a na dworze zapachniało wakacjami. Hihi, kto będzie miał wakacje, ten będzie miał, ale taki zapach od rana od razu poprawia nastrój i dodaje skrzydeł.
Co Wam się kojarzy z latem? Mnie bez dwóch zdań, cytrusy, a z cytrusów najbliższe mojemu sercu są słodziutkie i energetyczne pomarańcze. Nie ma co ukrywać, kolor pomarańczowy jest jednym z tych kolorów, który podobno najkorzystniej wpływa na poprawę nastroju. W niewielkich ilościach zalecany jest nawet osobom ze skłonnościami do depresji, ponieważ ma zbawienne działanie na ludzką psychikę. Podobnie działa także olejek eteryczny zawarty w owocach pomarańczy.
Niestety zastosowany w pomieszczeniu w zbyt dużej ilości, może prowadzić do rozleniwienia, dlatego radzę stosować go z umiarem. Zresztą, moim skromnym zdaniem, najlepiej sprawdza się on właśnie w roli pięknego, energetycznego i ocieplającego wnętrze, dodatku.
Jeśli jednak z miłości do pomarańczy zdecydujemy się na pomalowanie tym kolorem dużej powierzchni np. ściany, dobrze byłoby dla równowagi dodać sporo koloru białego i jako dodatku jakiegoś koloru łamiącego zbyt duszną pomarańczę. Ja właśnie tak  widzę obłędny kolor pomarańczowy. :)




Kolor pomarańczowy jest cudownym, energetycznym dodatkiem do białego pokoju. 
Prosto i pięknie. :)




4 czerwca 2014

Śpij spokojnie - czyli sypialnia w spokojnych kolorach

Witajcie Kochani,
nie uwierzycie, ale część ekipy pożegnała się już z ospą i powędrowała do przedszkola. Niesamowite, jakie to cudowne uczucie słyszeć w domu tylko ptaki śpiewające za oknem. Tak, tak, czasami cisza to najcenniejszy skarb na świecie.;) Hihi, żartowałam, najcenniejszy skarb na świecie nadal ma ospę i jeszcze nigdzie się sam nie wybiera. Wyobraźcie sobie, że takie siedmiomiesięczne niemowlę jest 3 razy bardziej wysypane ospą niż przedszkolaki razem wzięte. Nie mogłam w to uwierzyć, kiedy zaczęły jej wychodzić te okropne krosty i to w takich hurtowych ilościach. Najważniejsze, że najgorsze mamy już za sobą. Przerobiłyśmy gorączkę, nadal przerabiamy rękawiczki na rączkach, ale naprawdę jesteśmy już dużo bliżej końca tej upierdliwej choroby.
No i wreszcie mam chwilkę na napisanie posta. :)
Dzisiejszy post ma temat związany z moimi trudnymi ostatnimi nockami, ponieważ przez chorobę Młoda strasznie daje mi popalić w nocy. Jak powszechnie wiadomo, "jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz", wiec Kochani, urządzamy sobie piękna, kojącą sypialnię. Poprzez określenie "kojącą" nie koniecznie musimy rozumieć tylko spokojne, pastelowe barwy. Sypialnia może mieć przecież kojący widok z okna, albo może być po prostu biała, zupełnie wyciszająca. Ale może mieć jeszcze kilka innych opcji, które dobrze wpłyną na nasz spokojny sen. ;)



Wszyscy wiedzą, że zimne kolory sprzyjają spokojnemu snu. W tak przyjemnej, rustykalnej sypialni z pewnością śpi się jak suseł. ;)




25 maja 2014

Kuchnia w wakacyjnym stylu

Witajcie Kochani,
tak tak, wiem, że to już zakrawa na skandal, żeby tak rzadko pisać, ale ostatnio mój harmonogram dnia jest kompletnie wywrócony do góry nogami. Nie będę się rozpisywać jak to jest z trójką małych rozwrzeszczanych dzieciaków, przez całą dobę chcących coś od mamy. W sumie to im współczuję, bo jest piękna pogoda, za blokiem przez cały dzień słychać bawiące się dzieci, a oni biedni walczą ze swoimi niesfornymi rączkami, które cały czas usiłują rozdrapać sobie kolejną krostę po Ospie. Brrrr
Poza tym, ostatnio jest tak piękna pogoda, że każdą wolną chwilę staram się spędzać na dworze zamiast przy kompie. ;)
A w związku z tą cudowną, letnią pogodą, dzisiejszy post też będzie miała wakacyjny charakter, ponieważ będzie o kuchniach urządzonych w wakacyjnym stylu. Co to jest styl wakacyjny? Już tłumaczę, styl wakacyjny to żaden konkretny styl. Najczęściej nosi on jednak znamiona stylu coastal lub stylu rustykalnego, lub też stylu etnicznego. Po prostu chodzi o to, żebyśmy się czuli jak na wakacjach. :)



Kuchnia w wakacyjnym stylu powinna być, w moim przekonaniu, kuchnią, która budzi nasze wspomnienia z wakacji. Oczywiście nie muszą to być tylko marynistyczne skojarzenia, natomiast moje wakacyjne skojarzenia są właśnie takie: albo domek przy nadmorskiej plaży, albo, domek nad jeziorem, chatka na skraju lasu, góry, no i koniecznie tropiki. :) 
Zdjęcie poniżej to zdecydowanie domek przy plaży. :)




19 maja 2014

Meble do przedpokoju - dla całej rodziny

Witajcie Kochani,
wyobraźcie sobie, ze niestety chorobowa farsa w naszej rodzinie dotknęła również bezpośrednio mnie. Od dwóch dni w zasadzie nie mówię. Mąż się cieszy, a ja nie koniecznie. ;) Całe szczęście, że rąk mi nie odjęło, bo zostalibyśmy bez dzisiejszego posta, a tak, niema czy nie, mogę go spokojnie napisać. A będzie dzisiaj o korytarzu, a konkretnie w centrum naszego zainteresowania znajdą się meble do przedpokoju.
Wiem jak to jest, kiedy w domu jest kilku domowników, a przedpokój jest na to kompletnie nie gotowy. Nie ma gdzie powiesić wszystkich ubrań, nie ma miejsca na tą imponującą ilość butów i co najgorsze, nie ma gdzie przysiąść przy zakładaniu i ściąganiu butów. Makabra. Dlatego przemyślane i do tego ładne meble do przedpokoju to prawdziwy skarb. Meble do przedpokoju muszą być naprawdę przemyślane, ponieważ przedpokoje zwykle do największych pomieszczeń w domu nie należą, więc, aby było ładnie i funkcjonalnie, należy nad tym chwilę pogłówkować.
Meble do przedpokoju, które wybrałam do dzisiejszego posta są meblami dla całej rodziny i znalazło się wśród nich kilka takich, które zostały stworzone przede wszystkim z myślą o najmłodszych członkach rodziny. Zobaczcie jak można urządzić przedpokój.


Zaczniemy w trochę bardziej wakacyjnym klimacie. Meble do przedpokoju, które znajdują się na kilku pierwszych zdjęciach to proste meble służące do odwieszenia czy odłożenia kilku sztuk odzieży czy innych rzeczy i przede wszystkim do siedzenia w trakcie zakładania i ściągania butów. Kiedy patrzę na te zdjęcia, to aż miło się robi na sercu. Jak na wakacjach nad morzem. :)





17 maja 2014

Meble kolonialne w domu Polaka

Witajcie Kochani,
wczoraj cudem udało mi się nie paść na twarz po całym dniu latania z trójką rozwrzeszczanych dzieciaków i przygotowałam posta na dziś. Muszę powiedzieć, że jestem z tego faktu bardzo zadowolona, bo przez ostatnie kilka dni trochę brakowało mi tej mojej blogerskiej odskoczni od szarej rzeczywistości. Jednak kiedy wciągu dnia nie ma dokąd uciec od wrzasków, pisków i płaczu dzieci, to po całym dniu miło w ciszy i spokoju chociaż popatrzeć na piękne, inspirujące miejsca, wnętrza czy ogrody. Mnie właśnie to ładuje bateryjki na następny ciężki dzień. Mój blog jest moim małym okienkiem na świat, do którego tęsknię, czasem bardziej, czasem mniej.
Temat na dzisiejszego posta też poniekąd wziął się z mojej ucieczki od trudów codzienności, bo jak już się pewnie zdążyliście zorientować, kocham azjatyckie i tropikalne klimaty, a jakby nie było, meble kolonialne doskonale wpisują się w świat z azjatyckich zdjęć.
Polakom meble kolonialne najczęściej kojarzą się z meblami indyjskimi. No w zasadzie jest to oczywiste, skoro Indie były kolonią brytyjską, ale oczywiście meble kolonialne to nie tylko Indie, to cała Azja "wyłożona" jest meblami kolonialnymi.
Wszędzie w Azji produkuje się piękne meble z egzotycznych gatunków drewna, z bambusa, czy plecione z traw, rattanu, liści bananowca, rafii czy jeszcze innych materiałów pochodzenia naturalnego. I co najdziwniejsze, te drewniane, normalne dla Azjatów, kolonialne meble, wcale nie są jakoś koszmarnie drogie. Jeśli nie są ręcznie rzeźbione przez uznanego artystę, to są w przyzwoitej cenie i stać na nie każdego, szarego zjadacza chleba. Nie mam tutaj na myśli mebli inkrustowanych masą perłową i innymi dobrami, ale takie zwykłe drewniane meble, nawet jeśli ręcznie rzeźbione.
A u nas za taką egzotyczną komodę, czy zwykły stół trzeba zapłacić około 2000 zł. Nic dziwnego, że Polacy wolą meblować swoje mieszkania mdf-em, czy innymi płytami drewnopodobnymi.
Dziś najprawdziwsze meble kolonialne zaprezentują się Wam w swoich naturalnych warunkach, czyli w azjatyckich, tropikalnych aranżacjach. Zapraszam Was do oglądania. :)




 Meble kolonialne prezentowane na dzisiejszych zdjęciach najczęściej pochodzą z Indonezji lub Indii i nie ma co ukrywać, najpiękniej wyglądają w swoim naturalnym, egzotycznym środowisku. Oczywiście zupełnie by mi to nie przeszkadzało, gdyby ktoś mi je podarował wraz z całym tym tłem. Jakoś bym to upchnęła na tych moich pokojach. ;)

 


Po ociekających złotem drzwiach, które nota bene bardzo mi się podobają, czas na odrobinę spokoju i skromności, tak dla kontrastu.  To zestawienie kamiennej ściany, zresztą również bardzo dekoracyjnej, pomimo surowej szarości, z prostymi, nowoczesnymi meblami także jest ujmujące.